Uwaga rozdział zawiera wątki
„erotyczne” więc osoby które nie chcę zagłębiać się w ich lekturę niech nie
czytają ;). Wyszedł mi niestety krótszy niż zamierzałam..
-Jak można nie lubić lodów
czekoladowych? –Zapytał wstrząśnięty James wpatrując się w leżącą Lily.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
-A widzisz, jednak można. –
Odparła cicho. W Skrzydle Szpitalnym panowała ciemność. Lily trudno dostrzec
było chłopaka siedzącego w nogach łóżka. Do jej uszu dochodziło tykanie zegara,
który wskazywał 23. Potter ułożył się wygodniej kładąc nogi na krześle.
-Teraz moja kolej na pytanie?
– Zapytał i nie czekając na odpowiedź ciągnął. - Wymarzona pierwsza randka? –Evans
zachichotała.
-Po, co Ci taka wiedza? –
Zapytała szeptem prostując się. – Chcesz może ją wykorzystać? – Chłopach
również się zaśmiał.
-Może kiedyś. – Odszepnął. –
Ale odpowiedz. – Lily zastanowiła się przez chwilę.
-To musi być jakieś wyjątkowe
miejsce. Najlepiej pod gwiazdami. –Zaczęła dziewczyna z lekkim uśmiechem. – Nie
wymagam wiele, wystarczy mi wpatrywanie się w gwiazdy i jakaś szczera rozmowa.
– Zakończyła patrząc na chłopaka. James pokiwał głową. – A twoja wymarzona
randka?
-Z Toba.- Rzekł spokojnie
chłopak patrząc się w oczy Lily. Ruda spuściła wzrok.
-James proszę… - Zaczęła
Evans. Potter podniósł dłoń, aby nie kończyła.
-Wiem. – Westchnął. - Nie możesz mi zaoferować nic poza przyjaźnią.
Ale powiedz mi jedno, dlaczego nie chcesz mi dać szansy? – Lily poczuła, że łzy
pieką ją pod powiekami.
-Ja.. – Zaczęła. - Nie wiem, naprawdę. Jestem wdzięczna, że
uratowałeś mi życie, i nie wiem jak mam się odwdzięczyć. Ale muszę się do
Ciebie przekonać. - Skończyła szeptem.
Poczuła, że kilka gorących łez spływa jej po policzkach. Dlaczego ja płacze?
-Co to znaczy? – Zapytał
lekko podniesionym głosem chłopak. Evans przymknęła powieki.
-Dopiero teraz zaczynam
dostrzegać, że można z Tobą porozmawiać. Tak normalnie. – Odparła przełykając
łzy. – Wiem, że moglibyśmy zostać przyjaciółmi.
-Przyjaciółmi? – Zapytał
sarkastycznie James. – Mi to chyba nie wystarcza. – Podniósł się powoli z
łóżka. Zebrał z ziemi pelerynę i ruszył do wyjścia.
-Nie mogę Ci obiecać, że
kiedyś Cię pokocham.- Powiedziała do pleców chłopaka. Rogacz odwrócił się powoli. W ciemności
widziała tylko zarys jego sylwetki.
-Myślę, że nasza przyjaźń nie
ma sensu. – Rzekł cicho odchodząc szybkim krokiem. Gdy zamknęły się za nim
drzwi Lily dała upust łzom. Co się ze mną dzieje? Płacze po Potterze to nie ma
sensu.
Dziewczyna zapadła w
niespokojny sen. Śniły jej się lochy.
Uciekała przed kimś. Słyszała, że ktoś coraz bardziej się do niej zbliża jednak
nie mogła przyspieszyć. Korytarz zdawał się nie mieć końca. Poczuła, że ktoś
chwyta ją za ramie. Odwróciła głowę. Z jej gardła wydarł się rozdzierający
krzyk.
Obudziła się cała spocona i
zdyszana. Rozejrzała się dookoła. Przez okna do skrzydła Szpitalnego wpadało
słońce. Dziewczyna odgarnęła włosy z czoła i chwyciła szklankę z wodą stojącą
na szafce przy łóżku. Z gabinetu wyszła pielęgniarka. Gdy zobaczyła, że jej
pacjentka już nie śpi podeszła do niej żwawym krokiem.
-Dziś już lepiej się czujesz?
– Zapytała uśmiechając się ciepło. Lily kiwnęła głową odstawiając szklankę na
stolik.
-O wiele lepiej. – Odparła,
opierając się na poduszkach. Pielęgniarka podała rudej termometr. Po kilku
minutach sprawdziła temperaturę.
-Nie masz gorączki i widać,
ze czujesz się lepiej. – Powiedziała powoli kobieta. – Możesz już iść do
swojego domu, ale uważaj na korytarzach. Chyba nie chcesz tu znowu wylądować. –
Evans uśmiechnęła się radośnie.
-Będę uważała proszę pani!
Dziękuję za wszystko. – Lily bardzo szybko się ubrała i już po chwili szybko
maszerowała korytarzem. Rozmyślała o
wydarzeniach poprzedniego wieczoru, skoro Potter nie chce przyjaźni nie będę się
o to prosiła. Woli poprzedni stan
rzeczy? Nie mam nic przeciwko. Niech tylko znowu zacznie błaznować. Nie
wiedziała, kiedy dotarła do Portretu Grubej Damy. Cholera nie znam hasła. –
Pomyślała wzdychając.
-Lily! – Do jej uczy dobiegł
krzyk Dorcas. Odwróciła się i zobaczyła biegnącą w jej stronę przyjaciółkę.
Dziewczyny przytuliły się mocno.
-Hej Dor! – Mruknęła Lily
cicho. – Miażdżysz mi żebra. – Meadowes szybko odsunęła się od przyjaciółki.
-Nie wiedziałam, że dziś
wychodzisz! –Powiedziała brunetka podając Grubej Damie hasło.
-Ja też nie wiedziałam! –
Roześmiała się Lily przechodząc do Pokoju Wspólnego. Wnętrze było dziwnie opustoszałe.
-Gdzie są wszyscy? – Zapytała
Evans rozgadają się na około.
-Niedziela, ciepło, błonia. –
Powiedziała Meadowes siadając na fotelu. Ruda przyjrzała się przyjaciółce,
dopiero teraz zdała sobie sprawę, że Dor jest smutna.
-Hej mała, co się stało? –
Zapytała biorąc przyjaciółkę za rękę. Brunetka westchnęła cicho.
-To przez tego pieprzonego
Blacka! - Powiedziała ze złością
dziewczyna wstając z fotela. Zaczęła krążyć między jednym stolikiem a drugim. –
Czy on musi każdą dziewczynę podrywać? Wczoraj widziałam go z jakąś małolatą! –
Mruknęła rozeźlona.- Szeptał jej coś na ucho! Wyobrażasz to sobie!? Stał pod
portretem na widoku i tak bezczelnie szeptał jej słodkie słówka! Gdybym nie
nadeszła pewnie by ją pocałował! – Wydusiła z siebie. Lily zauważyła, że
Meadowes zaczyna coraz szybciej chodzić. Wstała i zatrzymała przyjaciółkę.
-Dor usiądź zaraz wydepczesz
ścieżkę w dywanie. – Powiedziała ruda popychając dziewczynę w stronę fotela,
kiedy wściekła jak osa brunetka usiadła Evans kucnęła przy niej. – Nie wiem, co
powiedzieć, znasz Syriusza. On flirtuje z dziewczynami, ale to pewnie nic
poważnego.
-Nie widziałaś ich! –
Odburknęła dziewczyna ocierając łzę z policzka.
-Może ich nie widziałam, ale
znam stosunek Blacka do takich znajomości! – Powiedziała stanowczo Lily
siadając Dorcas na kolanach.
-Au ! Lekka to ty nie jesteś!
– Roześmiała się Meadowes usiłując zrzucić rudą z kolan.
-No nie przesadzaj! – Odparła
Evans wygodniej się układając.- Ważę jak piórko.
Przez chwilę dziewczyny się
przepychały. Lily wychyliła się, aby odsunąć się od łaskoczącej ją Dorcas.
Brunetka również się wychyliła i już po chwili obie leżały na ziemi śmiejąc się
w głos.
-No proszę najwyraźniej Evans
podczas wypadku uderzyła się w głowę, ale co się stało Meadowes? – Zapytał
męski, wesoły głos. Dziewczyny spojrzały w górę i ujrzały Blacka i Pottera
stojących nieopodal stolika.
-O Black! – Powiedziała
rudowłosa z uśmiechem. – Masz rację chyba przy upadku zawadziłam o coś głową,
ale pielęgniarka powiedziała, że nie odniosłam trwałych szkód. – Dorcas
zachichotała głośno. Podobnie Syriusz.
James natomiast stał poważny patrząc gdzieś na ścianę.
-Może się myliła? – Zapytał
okularnik grobowym głosem. Cała trójka
spojrzała na niego ze zdziwieniem. Lily nagle posmutniała.
-Bardzo możliwe. –
Powiedziała cicho wstając z podłogi. Rogacz spojrzał na nią przelotnie i szybko
uciekł wzrokiem. Evans poczuła ukłucie w sercu. – Idziemy szukać Rachel? –
Zapytała się przyjaciółki. Brunetka pokiwała głową i czym prędzej pospieszyła
za Lily.
***
-Czego chcesz?- Zapytała blondynka widząc siadającą obok
siostrę. Andromeda westchnęła.
-Nie mogę usiąść obok siostry i zapytać się, co u niej
żeby nie było to podejrzane? – Odparła brunetka odrzucając włosy na plecy.
Narcyza uspokoiła się nieco.
-Już myślałam, że chcesz mnie nawracać. – Powiedziała
wracając do czytania książki. Starsza z sióstr Black uśmiechnęła się.
-Nigdy nie chciałam Cię nawracać, jesteś moją młodszą
siostrą i kocham Cię taką, jaka jesteś. – Rzekła szczerz Andromeda obserwując
reakcje siostry.
-Nie rozśmieszaj mnie. – Mruknęła blondynka. – Nie
znosisz mnie, bo jestem zbyt zżyta z Bellą.
-Bellatriks nie ma tu nic do rzeczy, to, że jesteś z nią
bardziej związana niż ze mną może mi się nie podobać, ale nie mogę tego
zmienić. – Powiedziała Andromeda.- Jesteś moją młodszą siostrą.
-I, co w związku z tym? – Zapytała szyderczo Narcyza
odkładając książkę. – Popatrz jak się różnimy, ty miła, uczciwa, pomocna pani
prefekt. A ja? Nienawidząca mugolaków, łamiąca przepisy, wyżywająca się na
słabszych. Naprawdę mnie kochasz siostrzyczko? – Andromeda patrzyła na siostrę
i nie była w stanie nic powiedzieć. Kiedy ona tak bardzo się zmieniła?
-Czyli to prawda. – Zaczęła brunetka. – Że, atak na Evans
to wasze dzieło? – Narcyza uśmiechnęła się złośliwie.
-Nawet gdyby tak było, i tak Ci nie powiem. – Wstała. –
Żegnaj Andromedo. – Starsza z sióstr wpatrywała się jak młodsza oddala się.
Jakie to dziwne – pomyślała. Jak
człowiek może zmienić się pod wpływek kogoś innego.
***
-Coś ty! – Wykrzyknął Black wpatrując się w najlepszego
przyjaciela ze zdumieniem. – Umówiłeś się z Nancy Abrams? A co z Rudą? –
Zapytał. Potter wzruszył ramionami.
-Ona jest w stanie zagwarantować mi tylko przyjaźń, nie
mam już siły czekać na nią. – Odparł spokojnie chłopak rozwalając się na łóżku.
-Ale przecież ty ją kochasz. – Powiedział Syriusz siadając
wygodniej. James roześmiał się.
-Kto, jak kto ale ty powinieneś wiedzieć, że cos takiego
nie istnieje. – Łapa patrzyła na Rogacza jakby pierwszy raz w życiu go widział.
-Od pierwszej klasy uganiasz się za tym rudzielcem, a
teraz mi mówisz, że miłość nie istnieje? – Zapytał Syriusz. Potter uśmiechnął
się krzywo. – Wydawało się, że ostatnio jest między wami rozejm.
-Był! – Warknął James zamykając oczy. – Ale ona nie może
mi obiecać, że będziemy kiedyś kimś więcej niż przyjaciółmi. – Black zamyślił
się. Biedny James tak bardzo kocha tą Evans a ona ciągle go odprawia.
-W sumie ta randka z Nancy to nie jest zły pomysł. –
Powiedział po chwili Syriusz z szelmowskim błyskiem w oku. Rogacz spojrzał na
niego zdziwiony. – Może, nasza Pani Prefekt przejrzy na oczy i dostrzeże, co
traci!
-A, co jeśli nie? – Zapytał Potter ze sutkiem.
-Wtedy Rogasiu, to znajdziemy Ci taką sztukę, że
zapomnisz o Rudej. – Odparł Syriusz z uśmiechem. James też się uśmiechnął.
-Dzięki stary. Zawsze mogę na Ciebie liczyć. – Black
ukłonił się nisko i rzekł:
-Zawsze do usług.
-Swoją drogą, co to za dziewczyna, do której się
uśmiechałeś przez całe śniadanie.? – Zapytał Potter.
-Taka jedna. – Wyszczerzył zęby chłopak. – Jest
interesująca.
-O proszę! – Mruknął Rogacz. – A co z Dorcas?- Black
zamyślił się.
-Dorcas, nie pasuje do mnie. – Zawyrokował w końcu
Syriusz. – Jest śliczna, ale…
-Cóż, zawsze byłeś wolnym strzelcem. – Podsumował James.
Black pokiwał głową z uśmiechem.
- No właśnie! Wyobrażasz sobie mnie pod pantoflem? –
Zapytał Łapa z udawaną powagą.
-Jeżeli była by to szpilka ubrana na jakąś seksowną
nogę.. – Zaczął Potter jednak nie dokończył, ponieważ nadlatująca poduszka
uderzyła go w sam środek twarzy.
-Ta noga musiałaby być tylko i wyłącznie w szpilkach. –
Dokończył za niego Black z łobuzerskim uśmiechem.
***
-Ben gdzie mnie ciągniesz? – Zapytała roześmiana Rachel
biegnąc za chłopakiem. Ten nagle przystanął i wplótł palce w jej włosy.
Przyciągnął jej twarz do swojej i pocałował namiętnie. Lopez westchnęła
przeciągle i zarzuciła mu ręce na szyje.
-To niespodzianka. – Mruknął nie przerywając pocałunku.
Po chwili znów biegł korytarzem trzymając brunetkę za rękę. Rachel uśmiechnęła
się pod nosem. W kimś takim mogłabym się zakochać. Pomyślała, kiedy skręcali na
schody prowadzące w nieznany jej korytarz.
-Zwolnij trochę! – Krzyknęła dziewczyna czując kłucie w
boku. Blondyn zwolnił nieznacznie. Bez zapowiedzi pociągnął ją mocno za rękę i
przypał do ściany. Znów pocałował ją tym razem dłużej i głębiej. Jego jedna
ręka gładziła ja po głowie, druga natomiast błądziła po jej ciele. Nagle
poczuła jego dłoń na brzuchu, jednak tam się nie zatrzymał kierując się coraz
wyżej. Rachel przerwała pocałunek.
-Jesteśmy na korytarzu! – Wysapała. Ben spojrzał na nią
zamglonym wzrokiem. Ręką wymacał klamkę do klasy obok. Już po chwili Lopez
przyparta była do drewnianych drzwi w zamkniętej Sali lekcyjnej.
-Teraz lepiej? – Wymruczał jej do ucha chłopak. Brunetka
pokiwała głową, znowu zatapiając się w oszałamiającym ją pocałunku. Ręce Foxa
znowu błądziły po jej ciele raz zjeżdżając nisko, na jej pośladki. Następnie
znowu wracały na jej talie brzuch, plecy i piersi. Rachel obięła mocno chłopaka
głaszcząc go po plecach. Ręka Bena znowu wślizgnęła się pod jej bluzkę
głaszcząc nagie plecy i brzuch. Po chwili jego dłoń powędrowała do gumki
stanika. Lopez westchnęła przeciągle. Chwilę później Benjamin głaskał jej
obnażoną pierś. Rachel ugryzła go w wargę, chłopak zaśmiał się gardłowo i
wsunął kolano między jej nogi, przypierając ją tym samym mocniej do drzwi.
Brunetka wsunęła rękę pod koszulkę chłopaka i pogłaskała jego tors, w
odpowiedzi Ben zacisnął palce na jej piersi wpijając się mocniej w usta. Druga
ręka po omacku znalazła zasuwkę w drzwiach. Gdy wejście do klasy było już
zablokowane, chłopak wziął Rachel na ręce i zaniósł na pobliską ławkę, na
której ją posadził. Dziewczyna objęła go w pasie nogami. Uśmiechając się
łobuzersko ściągnęła mu przez głową koszulkę. Ben pocałował ją w szyje, po czym
powoli, nie spiesząc się zaczął rozpinać jej guziki bluzki. Kilka minut później, górna część stroju,
Lopez wylądowała na zakurzonej podłodze. Brunetka westchnęła, kiedy blondyn
zaczął obsypywać jej szyje i ramiona pocałunkami. Czuła się tak pierwszy raz w
życiu. Ogień powoli rozpalał się w jej podbrzuszu.
Benjamin znowu pocałował ją w usta wsuwając w nie swój
język. Jego ręce zsunęły się na zapięcie spódnicy jego towarzyszki. Rachel nie
wiedziała, kiedy jej spódnica podzieliła los bluzki.
-Poczekaj! – Wyszeptała dziewczyna kładąc rękę na
ramieniu chłopaka. – Prawie się nie znamy!- Benjamin spojrzał jej głęboko w
oczy i pocałował jej nos.
- Nie podoba się
Ci się? – Zapytał się głębokim głosem przesuwając ręką wzdłuż jej uda.
Dziewczyna zadrżała.
-Podoba mi się. – Szepnęła przymykając oczy.
-Mam przestać? – Wymruczał jej do ucha bawiąc się
zapięciem od stanika. Lopez westchnęła.
-Nie przerywaj. –
Odparła.
***
Lily przetarła znużone oczy. Od kilku godzin ślęczała nad
wypracowaniami zadanymi na nadchodzący tydzień. Nie było jej rapem na kilku
zajęciach i tyle ma już zaległości. Spojrzała na zegarek stojący na kominku.
Dochodziła północ. Ruda zamknęła książki i pozwijała pergaminy. Poczuła ból w karku. Spróbowała sama go
rozmasować, ale uciążliwe kłucie nie mijało. Nagle poczuła na szyi czyjeś ręce.
Uniosła oczy i zobaczyła Rogacza.
-James..- Zaczęła. Chłopak pokręcił głową. Zamilkła i
pochyliła głowę. Delikatne ręce Pottera masowały jej kark przynosząc ulgę.
-Przepraszam. – Wyszeptała dziewczyna. James przerwał.
-Za, co? – Lily wstała i odwróciła się do niego.
-Za wczoraj, przepraszam. – Rogacz uśmiechnął się.
-Nie masz, za co. Chciałem Ci coś powiedzieć. Od tej pory
już nie będę Cię męczył, żebyś się ze mną umówiła. Nie mam siły. – Rzekł cicho
wbijając wzrok w swoje stopy.
-Co masz na myśli? – Zdziwiła się Evans podchodząc do
chłopaka. James spojrzał jej w oczy.
-Odpuszczam, nie będę starał się przekonać Cię, że
mogłoby nam się udać. Szczerze sam zaczynam w to wątpić. – Mruknął nie patrząc
na dziewczynę.
-To dobrze. – Powiedziała nieprzekonana Evans. – Może uda
nam się zachować koleżeńskie stosunki.
-Może. – Odparł chłopak odchodząc. Po chwili zniknął na
schodach prowadzących do dormitorium chłopców. Lily stała w miejscu nie zdolna
do jakiegokolwiek ruchu. Bardzo powoli usiadła na kanapie. Powinnam czuć ulgę.
Nareszcie się odczepi, nie będę znana w szkole tylko, jako „dziewczyna
Pottera”. Dlaczego czuje pustkę? Dlaczego mam wrażenie, że popełniam błąd. Nie
kocham go. Tego jestem pewna. Zmienił się to prawda, ale to nie jest podstawa
żeby kogoś pokochać. Owszem, mogłabym się z nim zaprzyjaźnić, ale skoro jemu to
nie wystarcza, trudno. Cholera Evans,
dlaczego jesteś taką egoistką? Jakbyś się czuła gdyby ktoś, kogo kochasz
zaproponował Ci przyjaźń? Okropnie. Pomyślała dziewczyna. Ale mam robić coś w
brew sobie, żeby jemu było lepiej? To chyba jakaś kpina. Poza tym miłość w
wieku 17 lat? Nie wierzę w takie
brednie. – Dziewczyna powoli podniosła
się z miejsca i zebrała swoje rzeczy ze stolika. Usłyszała jak ktoś wchodzi do
Pokoju Wspólnego. Obejrzała się za
siebie i zobaczyła Rachel.
-Cześć. – Wyszeptała brunetka z błogim uśmiechem,
podchodząc do przyjaciółki na palcach.
-Hej. –Odparła Evans, przyglądając się dziewczynie
badawczo. – Gdzieś ty była? – Lopez uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Miałam randkę. – Pochwaliła się, poprawiając źle zapiętą
bluzkę. Evans zlustrowała przyjaciółkę od góry do dołu. Źle zapięta bluzka,
przesunięta spódniczka i potargane włosy.
-Chyba się udała? –Zapytała Lily siląc się na obojętność.
Rachel pokiwała z radością głową.
-Ben jest niesamowity! – Westchnęła błogo brunetka,
kierując się do dormitorium. Evans uśmiechnęła się do dziewczyny.
-Cieszę się, że w końcu znalazłaś kogoś, kto wprawia cię
w taki stan. – Rachel spontanicznie uścisnęła przyjaciółkę.
-Nawet nie wiesz Lilka jak ja się z tego powodu cieszę! –
Wyszeptała, po czym skierowała się do dormitorium. Evans kręcąc z
niedowierzaniem głową ruszyła za nią.
***
-Dyrektorze, przyjmować nową uczennicę w 6 klasie? –
Zapytała profesor McGonagall patrząc na swojego zwierzchnika surowo.
-Panna Annet McKade, musiała się przenieść z powodu
choroby swojej młodszej siostry. – Powiedział dobrodusznie Dumbledor. –To
byłoby męczące gdyby panna McKade musiała krążyć między Wielką Brytanią a
Francją. Poza tym skontaktowałem się z tamtejszą dyrektorką, Annet ma bardzo
dobre wyniki w nauce. – Kobieta nie wydawała się przekonana. Pokręciła głową i
westchnęła.
- Jak się odbędzie
ceremonia przydziału?
-W obecności opiekunów Domów, oraz prefektów. – Odparł
Dyrektor uśmiechając się ciepło.
-Nasza szkoła jest w niebezpieczeństwie. – Szepnęła kobieta,
pochylając się nad biurkiem. –Czy to nie głupota przyjmować nową uczennicę?
Dumbledor zachichotał i poprawił swoje okulary połówki.
-Moja droga profesor McGonagall jestem przekonany, że
obecność panny McKade nie będzie dla nas ciężarem. Wręcz przeciwnie. – Kobieta
wstała i skierowała się do wyjścia. –Nowa uczennica przybywa w środę, jej
ceremonia odbędzie się o 17. – Nauczycielka skinęła głową i wyszła. Dumbledor
westchnął i odchylił się na fotelu. Po chwili wstał i podszedł do złoconej
szafki. Wewnątrz spoczywało dziwne płaskie naczynie. Mężczyzna przytknął
różdżkę do skroni, na jej czubku ukazała się srebrna wstęga, którą dyrektor
wrzucił do naczynia. Na tafli ukazała się twarz uroczej uśmiechniętej
blondynki.
Jest świetnie :) Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziała. :d
OdpowiedzUsuńHej! Zaczęłam czytać twojego bloga i bardzo się mi podoba! Nie zawsze będę komentować ale zawsze będę czytać:-)
OdpowiedzUsuńWpadnij do mni-
http://elisblackmojswiat.blogspot.cz/
Oraz
http://tonksdoranimfadora.blogspot.cz/
Pozdro:-)
Lena
Nic nie widać, radzę zmienić tło :)
OdpowiedzUsuńA rozdział fajny :D
Pozdrawiam